czwartek, 10 października 2013

Nowy elf!


Imię: Blue
Płeć: elfka (kobieta)
Wiek: 90 lat 
Żywioł: księżyc
Moce: Związane z jej żywiołem.
Cechy: odważna, lubi przygody, skryta w sobie, samotniczka, zwykle spokojna, 
Nadzwyczajne umiejętności: włada starożytną magią
Historia: Wędrowała i znalazła wioskę 
Rodzina: nie ma
Jednorożec: Cassie
Stanowisko w wiosce/lesie: łowca
Partner: nie ma
Właściciel: Seresea
Inne: przemienia się w wilka:

niedziela, 6 października 2013

Od Amersau do Lidii i pozostałych z wyprawy "Szpiegowska podróż życia" cd.

„Nienawidzę takich sukienek”…wciąż błąkało mi się to po głowie, ale co zrobić? Żadne pomysły nie przychodziły mi do głowy, a i inni chyba żadnych innych „fascynujących” propozycji nie mili… „Bogowie..za co mnie tak każecie??”
Minę miałam chyba jeszcze bardziej niewyraźną, bo pozostali przyglądając mi się w „nowym” wydaniu i ledwie wstrzymywali śmiech…”Archibaldzie...kiedyś zamorduję Cię za to, albo lepiej…dostaniesz jakiś wspaniały prezent…”
Humor nie poprawił mi się, kiedy zobaczyłam Eller…niestety wyglądała zdecydowanie lepiej i jakoś bez problemu się w tym poruszała… W swej łaskawości pomogła mi doprowadzić się do wyglądu, który nie odstraszał, choć wszyscy i tak popiskiwali cicho w duszonym śmiechu. Na szczęście widok Lidii w nowej kiecy był równie „udany” co mój. Najwięcej więc radości miał Archibald…ale przyjdzie i jego kolej…
I tak oto ruszyliśmy dalej ja i moje „córki”, jak przystało na wspaniałą rodzinę wciąż do siebie pyskowałśmy, a próby uciszania ze strony naszego „obrońcy” Archibalda, nie przynosiły żadnego skutku. Nie wiem, kto przy zdrowych zmysłach weźmie mnie za spokrewnioną z którąkolwiek z elfek…
Nasze „rodzinne” przekomarzania (które zdecydowanie w niektórych momentach mogłyby spokojnie przejść do rękoczynów) przerwało pojawienie się obcych na horyzoncie. „oho...czyli teraz bawimy się w aktorstwo…”
-Cicho, tam ktoś jedzie z naprzeciwka – Eller wyraźnie starała się opanować wcześniejsze rozbawienie i bez problemu przeszła w stan powagi
-Jakiś wóz... - przyglądałam się na zbliżające postacie. Trzy, z tego co dostrzegłam. Dwóch mężczyzn siedzących na woźniczym koziku i jedna kobieta wyglądająca zza zakrytej burty. I zdecydowanie były to elfy.
-No nie wiesz nie zauważyliśmy – Lidia zgryźliwie dorzuciła swoje „dwa grosze” , więc tylko spojrzałam na nią przelotnie, ignorując odzywkę.
Archibald jednak nie wykazywał żadnych oznak zaniepokojenia. Kiwną na nas głową i wstrzymał gestem dłoni, w taki sposób, by podróżnicy przed nami też to zauważyli. I już miałam posłać mu wesołą wiązankę, co myślę o takim traktowani, gdy ten cicho rzucił:
- Kupcy z tamtej wioski - dodał jednak złośliwie uśmiechając się - więc zająć stanowiska aktorskie…rodzinko el’Asua - i ze spokojem, ignorują moje nienawistne spojrzenie, ruszył do przodu, na spotkanie z podróżnikami przed nami. Tamci już chwilę wcześniej zatrzymali się na drodze, chyba czekając na nasze działania. Kiedy zobaczyli zbliżającego się elfa, powitali go gestem podniesienia dłoni. Archibald odwzajemnił sygnał i obcy jakby się rozluźnili. Elfy rozmawiały chwilę, wyraźnie czymś podekscytowane. Archibald kiwną kilka razy głową, wskazał mnie i elfki, po czym uścisnąwszy dłonie obu elfom, powoli odwrócił się i ruszył w nasza stronę. Podróżnicy w tym czasie także wskoczyli na wóz i ruszyli. Mijając nas skłonili się nam lekko, a jeden z nich, czarnowłosy mrugną do nas dziwnie…
Elfka na wozie uśmiechnęła się lekko, gdy znalazła się obok nas, po czym schowała się znowu za swoisty parawan.
Stałyśmy tak absolutnie zdezorientowane, zapominając nawet o tym, że miałyśmy się kłócić. Po chwili podjechał i łaskawie pan Archibald z promieniejącym uśmiechem.
- Widzicie? Jak nie będziecie się odzywać i nadal będziecie się tak idiotycznie przyglądać, to każdy was weźmie za kupiectwo – jego uśmiech nie zbladł widząc trzy nieprzyjemne spojrzenia.
- Czyli powiadasz, że każdy kupiec zachowuje się jak idiota? – rzuciłam wściekle.
- Tylko Ci pośledniejsi…nawet w handlu istnieje coś takiego jak „hierarchia”.
- A Ty gdzie się niby plasujesz w tej „hierarchii” – dodała Eller. Mimo, że na twarzy gościł jej uśmiech, widać było, że też nie podobała jej się ta cała sytuacja.
- Cicho! – rzuciła Lidia, a każde z nas spojrzało na nią zaskoczone – powiedz lepiej o czym tak rozprawialiście tam przy wozie, bo raczej nie były to rozmowy o pogodzie? – No tak, wróciło „przywództwo” naszej towarzyszki. No proszę…
Archibald nadal nic nie robił sobie z naszego niezadowolenia. Jemu przynajmniej pasowała rola, którą otrzymał.
- Otóż –zaczął powoli – dowiedziałem się, że w wiosce, którą mamy „odwiedzić” rozpoczyna się festiwal „Czterech pór roku”. Sądząc zaś po fakcie, że podobno zbyt wielu mieszkańców nie powinno tam zostać po wojnie, wydaje się to być dziwne, prawda? – spojrzałyśmy na siebie poważnie, bo nie było to nic pocieszającego. Elf jednak kontynuował – Dodał oczywiście, że wioska ucierpiała z powodu pewnych wydarzeń, i jest ich nieco mniej…dlatego z wielką chęcią witają tam podróżnych…z nadzieją, że pozostaną na dłużej – tu zaśmiał się dziwnie – szczególnie…kobiece towarzystwo jest tam „mocno” pożądane…więc wieść o „samotnej” wdówce z dwoma córkami, byłaby dla nich wielce pokrzepiająca…
- Że co niby??? – my krowy na targu, że będą nas tam tak wystawiać? – byłam wściekła.
- I niby czemu tam ma brakować kobiet? – dodała Eller krzyżując ręce. Wbijała wzrok w elfa, niemal przewiercając go spojrzeniem.
- Cóż…w wiosce zawsze ich brakowało, a po wojnie jak widać, taki „deficyt” stał się jeszcze bardziej widoczny. I nie, żebym się z nimi zgadzał – dodał jakby pojednawczo – ale ich status jest zdecydowanie niższy niż ich męskiego odpowiednika.
- To czemu Cię to tak bawi? – nadal miałam ochotę zwyczajnie rzucić w nim czymś, byleby tylko zetrzeć ten uśmiech.
- Bo, daje nam to możliwość zaskoczenia – tu odpowiedziała Lidia, była wyraźnie zamyślona.
Drgnęłam. No tak, byłam tak pochłonięta moją dumą, że nie zwróciłam uwagi na oczywisty fakt. Dzięki tej informacji, dużo łatwiej będzie nam wślizgnąć się do wioski bez zbędnych pytań. A fakt, że uznają nas za „słabe”, tylko nam pomoże, a w razie kłopotów, łatwo będzie to wykorzystać.
- No to co….ruszamy dalej? – mówiłam już spokojnie, choć nadal wilkiem spoglądałam na rozpromienionego elfa. „Kiedyś i tak mu się zrewanżuję….” – myślałam i wiedziałam, że jego nieznikający z twarzy uśmiech sugerował, że doskonale sobie z tego zdawał sprawę. Z twarzy elfek nie potrafiła za dużo wyczytać. Lidia nadal zamyślona ruszyła do przodu, a Eller tylko potrząsnęła głową, jakby odrzucając jakiś pomysł, po czym posławszy mi uśmiech popędziła za Lidią.
- Pani przodem…- kolejny raz tego dnia zignorowałam zaczepkę i ruszyłam za elfkami. Pan Archibald znowu wcielił się w rolę „ochroniarza”.

<Zgodnie z kolejnością – Twój ruch Archibaldzie>

sobota, 5 października 2013

Nowy elf!

Tapety _Elfy_81.jpg
Imię: Cheveyo 
Płeć: elf (mężczyzna) 
Wiek: kila godzin 
Żywioł: magia
Moce: -za młody-
Cechy: znane są nam tylko niektóre... 
Nadzwyczajne umiejętności: -za młody-
Historia: przyszedł na świat tutaj
Rodzina: matka/Elinor, ojciec/Mortimer, siostra/Thea
Jednorożec: w przyszłości będzie nim Berundo
Stanowisko w wiosce/lesie: za młody
Partner: -za młody- 
Właściciel: Pti
Inne
- kiedy dorośnie:
Image du Blog samiadu71460.centerblog.net

Od Elinor "Kolejne dziecko cd."

Nareszcie nastał ten ważny dzień. Od rana czułam bóle i skurcze przedporodowe i leżałam w łóżku. Kiedy nastało południe Mo zdecydował się pojechać po Fenrisa. Po mniej więcej godzinie przybył z nimi z powrotem. Lekarz natychmiast przystąpił do dzieła i już po chwili trzymał na rękach malutkiego chłopczyka.
- Jak go nazwiecie? - Zapytał.
- Cheveyo, tak jak już dawno ustaliliśmy. - Powiedziałam przepełniona dumą. 
- Pójdę po Theę.- Powiedział mój małżonek i wyszedł. Po paru minutach był już z nią z powrotem. - Oto Twój braciszek. Od tej chwili jesteś starszą siostrą. Pojedź do Davosa oraz Aminy i ogłoś im tę radosną nowinę.

<Davos lub Amina, bardzo proszę niech któreś z Was dokończy>

czwartek, 3 października 2013

Nowy elf!


<ZDJĘCIE POTEM> 

Imię: Nacoma (czyt.Nakoma)
Płeć: elfka (kobieta)
Wiek:117 lat
Żywioł: Ogień
Moce: ślepienie, zabójcze pnącza, natychmiastowa ciemność, odżywczy deszcz, roślinna bariera, tornado, burza piaskowa, pożar, niewidzialność, teloportacja, czytanie w myślach, deszcz dusz, przemiana w anioła śmierci,przemiana we wszystkie zwierzęta leśne oraz smoka.
Cechy: mocna, ambitna, waleczna, lojalna, prawdomówna, rodzinna, przyjacielska, dzielna, szczera,bardzo odważna, żywiołowa, spostrzegawcza, pomysłowa, troskliwa, opiekuńcza, ambitna, wyrozumiała, optymistka, z poczuciem humoru,
Nadzwyczajne umiejętności: Oj...sporo tego...
Historia: (w formie wspomnień)
Leżałam na ziemi w lesie. Naga. Samotna ,porzucona. Zaraz po urodzeniu umiałam tylko płakać. Jedyny szczegół ,który odróżniał mnie od ludzkiego dziecka były uszy. W końcu znalazła mnie jakaś kobieta. Płakała ze szczęścia ,ponieważ była bezdzietna. Okazało się ,że to królowa ludzkiego państwa. Wychowywała mnie jak własne dziecko. Jednak czas mijał ,a ja ledwo co rosłam. Po śmierci ,,matki" zostałam wygnana. Całe życie tułałam się po świecie ,aby znaleźć swoje miejsce. I nie został mi już nikt. Czułam ,że światu na mnie nie zależy. W końcu znalazłam Amadeusa. Żyłyśmy razem i nikogo z nami nie było. Teraz bezdomna znalazła dom, i sierota rodzinę jaką stały się wszystkie Elfy ,które akceptują mnie taką jaką jestem.
Rodzina: Porzucona przez rodziców
Jednorożec: Amadeus
Stanowisko: Strażniczka przywódców,Lekarka
Partner: Gdyby ktoś się w niej zakochał...czemu nie...
Właściciel: hile
Inne:
<Nadeślę później>

Od Aquy "Zaginęła"

Nadzieja wyruszyła na wyprawę jeszcze nie wróciła zaczynam się martwić.
poszłam do Aminy aby mi pozwolila wyruszyć, aby ja odnaleźć.
Nie zgodzila się niestety, bo uważała że jak wyruszę sama to także zaginę. Lecz pomyslalam że jesli wyrusze z kimś to mi pozwoli.
Zgodzil sie August,wiec i Amina sie zgodzila wyruszamy jutro skoro świt.

poniedziałek, 30 września 2013

Nowy elf!


Imię: Reneesme (Dla przyjaciół Ness)
Płeć: Kobieta
Wiek: 96 lat
Żywioł: Woda
Moce: Potrafi czytać w myślach, potrafi być niewidzialna i rozumie wszystkie zwierzęta.
Cechy: Miła, przyjacielska, życzliwa, odważna.
Nadzwyczajne umiejętności: Latanie i walka wodą z powietrza.
Historia: Reneesme została porzucona po narodzinach. Wychowywała się pod opieką wilka, sarny i sowy. Zwierzęta te umiały mówić po zwierzęcemu jak i po elfiemu. Uczyły ją języka zwierząt i nauczyły ją zmieniać się w dowolne zwierze z ich rasy. Po ukończeniu 60 lat postanowiła wyruszyć w poszukiwaniu innych elfuf. Po roku podróży została złapana przez okrutne wampiry. Wampiry uwięziły ją w lochach. Była torturowana przez 5 lat, aż pewnego wieczoru podczas obchodu jeden ze strażników nie mógł znaleźć Reneesme. Gdy zoriętowała się, że jest niewidzialna wymknęła się z wiampirzego zamczyska. Szła 10 lat aż w oddali zobaczyła elfa. Nie zastanawiając się długo postanowiła go śledzić. Dzięki mocy niewidzialności którą zdobyła w lochach zamczyska wampirów nie musiała się obawiać, że zostanie przez niego nakryta. Chwilę później dostrzegła kolejne elfy i w pewnej chwili znalazła się w lesie, w którym elfy i jednoroce żyły w zgodzie. Przypomniała sobie jak pewnego ranka sowa opowiadała jej o tej krainie. Nie mogła uwierzyć w to, że znalazła się w tej cudownej krainie. Szybko się tam zadomowiła. Poznała wspaniałe elfy i postanowiła zostać tutejszym szpiegiem.
Rodzina: Została porzucona.
Jednorożec: Narie
Stanowisko w wiosce/lesie: Szieg
Partner: Jeszcze nie ma.
Właściciel: ZZuaZZ
Inne: Może zmieniać się w sowe, sarnę i wilka: