Opowiadanie napisała Artemida:
sobota, 1 marca 2014
Od Artemidy "Wiosna już niedługo" cz.1
Przygotowując się do wiosennego przesilenia, myślę o rodzinie.W moim domu nazbierało się różnych staroci.Sprzątając je przypominałam sobie czasu, kiedy podróżowałam po świecie zanim na stałe osiedliłam się w Wiosce.Nie tylko mój dom potrzebuje generalnych przeróbek ale też zwierzęta.Idzie wiosna trzeba przygotować im jedzenie i upilnować aby wstały na czas.Mam nadzieję, że święto przesilenia w naszej wiosce będzie równie kolorowe jak posadzone niedawno kwiaty Aquy.Wiosnę czuje się już w powietrzu, ale też w sercach ludzi i elfów.
Opowiadanie napisała Artemida:
Opowiadanie napisała Artemida:
piątek, 21 lutego 2014
Od Aquy "Wiosenne przygotowania"
Zima się skończyła. Mimo że jest ciepło nie było żadnych kwiatów. Zasadziłam więc cebulki tulipanów, przebiśniegów, narcyzów, żąkili, pierwiosnków i wiele innych. Przy użyciu magii wody sprawiłam że zaczeły rosnąć aż zakwitły. Wyruszyłam na spacer po lesie jednorożców. Usłyszałam kroki oraz rozmowę, lecz nie rozpoznałam w niej głosu kogokolwiek z wioski. Weszłam na drzewo aby móc bezpiecznie obserwować przybyszy. Byli to... ludzie? Nie jestem pewna... widziałam jak rozkładali płapki w lesie. Gdy odchodzili powżócałam patyki do płapek a one się zamkneły. Obawiałam się że może coś stać się jednorożcą elfom lub innym stworzeniom. Szłam za nimi w ukryciu. Zmierzali w stronę wioski ale na szczęście zawrócili. Powrócili zapewne do swojej wioski ale obawiam się że mogą wrócić. Poszłam do Aminy i opowiedziałam jej całą chistorię i spytałam co z tym zrobić.
<Amina?>
Opowiadanie napisała Aqua:
<Amina?>
Opowiadanie napisała Aqua:
wtorek, 18 lutego 2014
Uwaga!
Następne święto to wiosenne przesilenie, do którego przez miesiąc będziemy się mocno przygotowywać. Chciałabym zmotywować wszystkich do pisania opowiadań ciekawymi nagrodami w postaci (za jedno opowiadanie):
- 1tys Mirianów,
- Księga Czarów,
- możliwość dokonania jakiejkolwiek zmiany na blogu jeśli nie będzie ona kolidowała z systemem tworzenia go i rozwijania się :).
Jestem ciekawa propozycji i bardzo Was proszę o pisanie!
Po za tym proszę zerknąć na zmiany wprowadzane w niektórych zakładkach.
Amina i Davos
(LoveLoveLove1)
- 1tys Mirianów,
- Księga Czarów,
- możliwość dokonania jakiejkolwiek zmiany na blogu jeśli nie będzie ona kolidowała z systemem tworzenia go i rozwijania się :).
Jestem ciekawa propozycji i bardzo Was proszę o pisanie!
Po za tym proszę zerknąć na zmiany wprowadzane w niektórych zakładkach.
Amina i Davos
(LoveLoveLove1)
Nowy elf!
Imię: Hedera
Płeć: Kobieta
Wiek: 77 lat
Żywioł: Ogień
Moce: Telepatia, Telekineza, Samozapłon, Ognista Tarcza
Cechy: Woli być samotna, ale jeżeli już ktoś jest obok to nienawidzi ciszy. Zazwyczaj jest zabawna i miła, a także nie boi się nawiązywać nowych przyjaźni, ale i nie jest łatwowierna. Można się spodziewać po niej nieufności. Jest również odważna i umie się poświęcić.
Nadzwyczajne umiejętności: Czytanie w myślach, Rozmowa myślami, Wzrok w ciemności, Nadzwyczajny słuch.
Historia: Urodziła się w nieprzyjemnym, suchym mieście na wodzie. Nie było tam elfów, ale za to ludzie, którzy gardzili nią. Postanowiła znaleźć dobry dom i taki znalazła w Lesie Jednorożców.
Rodzina: Matka - Tauriel, Ojciec - Kili < Hedera jest więc elfo-krasnoludką >
Jednorożec: Feriz
Stanowisko w wiosce/lesie: Wojowniczka
Partner: szuka
Właściciel: Flater szaj
Inne: -
Od Nehariki "Przygody w Sten'heildan cz.3"
Rozdział III
Tytytytyty-rozległ się dźwięk podnoszonej w góre kratownicy.
Jazda-rzucił dowódca straży do reszty swoich podwładnych.
Elfica ruszyła w strone świeżej i otwartej przestrzeni.
-Te lasy skrywają wiele tajemnic-powiedział Balildur-zamieszkują je najróżniejsze bestie które mogą cię dopaść,i rozszarpać na strzępy-rzucił w strone Nehariki
-Nie będę przed nimi uciekała tak jak ty,bestie nigdy nie będą silniejsze od magii
-To się jeszcze okaże-odpowiedział Balildur
-Nie gadajcie,tylko idźcie przed siebie-powiedział Dowódca
-Tak sir-odpowiedziała mu natychmiast elfka
-W lesie owszem są bestie,ale jeśli zachowamy odpowiednie środki ostrożności może nam się nie rzucą do gardeł.
-Pocieszające-odpowiedział jeden ze strażników
,,Gdyby nie ten głupiec teraz bym siedział w swoim domu,i miał na pożywienie"pomyslała Neharika pod adresem Balidura
Nagle zauważyła na ziemi gałąź do której się zbliżał.
Uśmiechnąła się złośliwie,i gdy się zbliżył do gałęzi kopnęła ją pod nogi zbira który szedł po drugiej stronie wozu dostawczego.
Opryszek się potknął o gałąź upadająć na kolana,przez co elfka wybuchnęła śmiechem.
Balidur rozzłoszczony wstał,i rzucił się z gołymi rękami na Neharike,z którą zaczął się szarpać
-Spokój!-krzyczał dowódca,ale do elfów to nie trafiało.
-Cicho,słyszycie?-powiedział jeden ze strażników
Elfka i Balildur przestali nagle,i tez zaczęli się wsłuchiwać
-Ja nic nie słysze-odpowiedział drugi strażnik
-A ja i owszem-zripostował łucznik
Nagle z górki obok wyskoczyła jakaś slwetka wilka skrzydlata
-Demonyyy!!!-zaczął panikować jeden z członków eskapady,na którego natychmiast rzucił się jeden z nich.
-Bronić się,jesteśmy mrocznymi elfami,nie poddamy się-wykrzyknął dowódca
Balildur wyciągnął z pochew swoje krótkie miecze,i rzucił się na demona,który go odrzucił machnięciem ręki w twardą skale
Neharika jako jedyna zachowała trzeźwość umysłu,i zaczęła natychmiast czarować:wielki,błękitny magiczny pocisk poleciał w strone jednego z demonów,który zawył z bólu,a następnie zaczął biec z furią w oczach w strone elfki.
Musiała szybko coś wymyślić,więc użyła zaklęcia ,,mignięcie" żeby demon przez nią przeleciał,i uderzył w skale za wojowniczką,która następnie wyczarowała świecący pocisk w swoich rękach,i cisnęła nim w demona,który zaczął w krzykach płonąć,aż w końcu spalił się na dobre.
Balildur w tym czasie odzyskał przytomność,więc wyciągnął łuk,i wymierzył w drugiego demona.
Wypowiedział jakieś zaklęcie,i strzała zaczęła świecić pomarańczową poświatą,a następnie poleciała w stronę serca demona.
Strzała przebiła skórę stwora,lecz ten tylko przestał masakrować i tak już martwego strażnika,i zajął się Balildurem.
Balildur czekał z mieczami w pozycji obronnej na bestie,lecz niestety przeliczył się w swojej sile,i bestia swoją szarżą powaliła nieszczęśnika na ziemie.
Neharika kątem oka zauważyła niepowodzenie swojego ,,przyjaciela",więc zaczęła czarować pocisk,którym rzuciła w demona.
Ten-jako nie zbyt inteligentny,porzucił Balildura,i zaczął następnie szarżować na nią ,lecz nie dane mu było zaatakować elfki-padł na ziemie z raną w plecach po mieczu łotrzyka
-Dług spłacony-rzucił Balildur w stronę oszołomionej elfki.
Chwile po tym dało się słychać agonalne jęknięcie ostatniego demona,którego pokonał kapitan
-Skąd tu się wzięły demony?-spytał się trzymając krwawiącą spod zbroi rękę
-Nie wiem-odpowiedziała Neharika - jednak przysięgłabym że już gdzieś to widziałam-powiedział wskazują na znak wypalony na piersi jednego z demonów
CDN
Tytytytyty-rozległ się dźwięk podnoszonej w góre kratownicy.
Jazda-rzucił dowódca straży do reszty swoich podwładnych.
Elfica ruszyła w strone świeżej i otwartej przestrzeni.
-Te lasy skrywają wiele tajemnic-powiedział Balildur-zamieszkują je najróżniejsze bestie które mogą cię dopaść,i rozszarpać na strzępy-rzucił w strone Nehariki
-Nie będę przed nimi uciekała tak jak ty,bestie nigdy nie będą silniejsze od magii
-To się jeszcze okaże-odpowiedział Balildur
-Nie gadajcie,tylko idźcie przed siebie-powiedział Dowódca
-Tak sir-odpowiedziała mu natychmiast elfka
-W lesie owszem są bestie,ale jeśli zachowamy odpowiednie środki ostrożności może nam się nie rzucą do gardeł.
-Pocieszające-odpowiedział jeden ze strażników
,,Gdyby nie ten głupiec teraz bym siedział w swoim domu,i miał na pożywienie"pomyslała Neharika pod adresem Balidura
Nagle zauważyła na ziemi gałąź do której się zbliżał.
Uśmiechnąła się złośliwie,i gdy się zbliżył do gałęzi kopnęła ją pod nogi zbira który szedł po drugiej stronie wozu dostawczego.
Opryszek się potknął o gałąź upadająć na kolana,przez co elfka wybuchnęła śmiechem.
Balidur rozzłoszczony wstał,i rzucił się z gołymi rękami na Neharike,z którą zaczął się szarpać
-Spokój!-krzyczał dowódca,ale do elfów to nie trafiało.
-Cicho,słyszycie?-powiedział jeden ze strażników
Elfka i Balildur przestali nagle,i tez zaczęli się wsłuchiwać
-Ja nic nie słysze-odpowiedział drugi strażnik
-A ja i owszem-zripostował łucznik
Nagle z górki obok wyskoczyła jakaś slwetka wilka skrzydlata
-Demonyyy!!!-zaczął panikować jeden z członków eskapady,na którego natychmiast rzucił się jeden z nich.
-Bronić się,jesteśmy mrocznymi elfami,nie poddamy się-wykrzyknął dowódca
Balildur wyciągnął z pochew swoje krótkie miecze,i rzucił się na demona,który go odrzucił machnięciem ręki w twardą skale
Neharika jako jedyna zachowała trzeźwość umysłu,i zaczęła natychmiast czarować:wielki,błękitny magiczny pocisk poleciał w strone jednego z demonów,który zawył z bólu,a następnie zaczął biec z furią w oczach w strone elfki.
Musiała szybko coś wymyślić,więc użyła zaklęcia ,,mignięcie" żeby demon przez nią przeleciał,i uderzył w skale za wojowniczką,która następnie wyczarowała świecący pocisk w swoich rękach,i cisnęła nim w demona,który zaczął w krzykach płonąć,aż w końcu spalił się na dobre.
Balildur w tym czasie odzyskał przytomność,więc wyciągnął łuk,i wymierzył w drugiego demona.
Wypowiedział jakieś zaklęcie,i strzała zaczęła świecić pomarańczową poświatą,a następnie poleciała w stronę serca demona.
Strzała przebiła skórę stwora,lecz ten tylko przestał masakrować i tak już martwego strażnika,i zajął się Balildurem.
Balildur czekał z mieczami w pozycji obronnej na bestie,lecz niestety przeliczył się w swojej sile,i bestia swoją szarżą powaliła nieszczęśnika na ziemie.
Neharika kątem oka zauważyła niepowodzenie swojego ,,przyjaciela",więc zaczęła czarować pocisk,którym rzuciła w demona.
Ten-jako nie zbyt inteligentny,porzucił Balildura,i zaczął następnie szarżować na nią ,lecz nie dane mu było zaatakować elfki-padł na ziemie z raną w plecach po mieczu łotrzyka
-Dług spłacony-rzucił Balildur w stronę oszołomionej elfki.
Chwile po tym dało się słychać agonalne jęknięcie ostatniego demona,którego pokonał kapitan
-Skąd tu się wzięły demony?-spytał się trzymając krwawiącą spod zbroi rękę
-Nie wiem-odpowiedziała Neharika - jednak przysięgłabym że już gdzieś to widziałam-powiedział wskazują na znak wypalony na piersi jednego z demonów
CDN
Od Hedory "Bal karnawałowy" cz.3
Wiecie jak to jest, gdy ktoś kogo się kocha przybywa do ciebie po dziesięciu latach i znów możecie być razem? Bo ja wiem. Dzięki Seley'thenowi wioska jakby rozjaśniała, każda chwila z nim jest piękna. I w sumie więcej czasu na rozmyślania nie miałam, bo właśnie coś się wydarzyło. Muzyka przycichła, tłum rozstąpił się, a tylko oszołomiona Coraline została na środku.
- Czy.. czy ja o czymś nie wiem? - zapytała.
- Coraline... - Sentis, w swoim pięknym brązowym stroju i jak zwykle zmierzwionymi włosami szedł w jej stronę wolno z lekkim uśmiechem. W dłoni trzymał pudełko, zwykłe, małe, drewniane, na którym namalowane było serduszko.
- Chciałbym bardzo - uklęknął tuż przed nią - byś została moją żoną. Czy uczynisz mi ten zaszczyt?
- O jeju, skarbie, pewnie, że tak! - wzięła pierścionek, on wstał i rzuciła mu się na ramiona oddając głęboki pocałunek na jego miękkich ustach. I wtedy co? Wszyscy zaczęli bić brawo, a ja, która stałam najbliżej, puściłam rękę mojego przyjaciela i podbiegłam do nich, uściskałam i pogratulowałam. Razem z Coraline oglądałyśmy pierścionek, gdy zleciał się cały tłum.
- Posłuchajcie mnie wszyscy! - powiedziała głośno Amina. - Byliśmy świadkami pięknego wydarzenia. Z tej okazji należy nam się toast! A wam, kochani, gratuluję serdecznie - uściskała ich.
- Tak, jesteśmy na balu, trochę pijaństwa! Po za tym nasi przyjaciele się zaręczyli! Jeej! - zawtórowałam jej pełna entuzjazmu i dopiero potem uświadomiłam sobie, że powiedziałam to na głos. Serio? Boże, jakie ze mnie dziecko.
Muzyka zabrzmiała głośniej i poszliśmy wznosić toasty za szczęśliwą parę. Następnie utworzyliśmy wagonik, na którego czele stał Calerian, a potem, do białego rana świetnie się bawiliśmy, śmiejąc się, tańcząc i słuchając muzyki.
Caroline i Sentis wyszli chwilę wcześniej, ale czy ktoś im się dziwił?
_
P.S.
Wybaczie opóźnienie!
- Czy.. czy ja o czymś nie wiem? - zapytała.
- Coraline... - Sentis, w swoim pięknym brązowym stroju i jak zwykle zmierzwionymi włosami szedł w jej stronę wolno z lekkim uśmiechem. W dłoni trzymał pudełko, zwykłe, małe, drewniane, na którym namalowane było serduszko.
- Chciałbym bardzo - uklęknął tuż przed nią - byś została moją żoną. Czy uczynisz mi ten zaszczyt?
- O jeju, skarbie, pewnie, że tak! - wzięła pierścionek, on wstał i rzuciła mu się na ramiona oddając głęboki pocałunek na jego miękkich ustach. I wtedy co? Wszyscy zaczęli bić brawo, a ja, która stałam najbliżej, puściłam rękę mojego przyjaciela i podbiegłam do nich, uściskałam i pogratulowałam. Razem z Coraline oglądałyśmy pierścionek, gdy zleciał się cały tłum.
- Posłuchajcie mnie wszyscy! - powiedziała głośno Amina. - Byliśmy świadkami pięknego wydarzenia. Z tej okazji należy nam się toast! A wam, kochani, gratuluję serdecznie - uściskała ich.
- Tak, jesteśmy na balu, trochę pijaństwa! Po za tym nasi przyjaciele się zaręczyli! Jeej! - zawtórowałam jej pełna entuzjazmu i dopiero potem uświadomiłam sobie, że powiedziałam to na głos. Serio? Boże, jakie ze mnie dziecko.
Muzyka zabrzmiała głośniej i poszliśmy wznosić toasty za szczęśliwą parę. Następnie utworzyliśmy wagonik, na którego czele stał Calerian, a potem, do białego rana świetnie się bawiliśmy, śmiejąc się, tańcząc i słuchając muzyki.
Caroline i Sentis wyszli chwilę wcześniej, ale czy ktoś im się dziwił?
_
P.S.
Wybaczie opóźnienie!
niedziela, 16 lutego 2014
Od Coraline "Bal karnawałowy" cz.2
Odebraliśmy broń. Naszym jednorożcom ciężko było nieść ją całą, nas i szybko biec. W takim razie jechaliśmy wolno, ale nadrobiliśmy ponieważ Sentis znał skrót. W wiosce Naye'os nie zabawliśmy długo, w każdym razie mój chłopak coś tam szukał i nawet nie wiem czy znalazł bo zbytnio mnie to nie miałam nawet czasu o tym myśleć. Ciekawe jak sobie radzą w Hanna.
Przyspieszyliśmy do poziomu maksymalnego. Gdy dotarliśmy do wioski i zaprowadziliśmy jednorożce na Fiołkową Dolinę od razu padły i zaczęły się tarzać. Wyczerpujący dzień dla nich i dla nas, chociaż nasz jeszcze się nie skończył. Gdy szliśmy do zbrojowni spotkaliśmy Darka ściskającego Finezję. Trzeba przyznać, że nie wywołało to mojego zaskoczenia, bo byli parą od 20 elfich lat.
Gdy nas zobaczył nie udawał, że coś się stało. Puścił dziewczynę, pocałował w policzek i zawołał do nas czy nam pomóc. Potwierdzliśmy i przybiegł truchtem. Wziął ode mnie trochę i od Sentisa i razem zanieśliśmy to do zbrojowni.
- Jutro się tym zajmiemy. Miłej zabawy kochani! Świetne stroje. - uśmiechnął się, chwycił Finezję za rękę i odeszli. My spojrzeliśmy po sobie i zaśmialiśmy szczerze.
- No, czas na nas. Zobaczmy, jak sobie bez nas poradzili. - powiedział.
Także chwyciliśmy się za rękę i poszliśmy w stronę polany, na której zwykle organizowaliśmy imprezy.
Wszyscy byli tak świetnie przebrani, że połowy z nich nie poznałam. Minęłam właśnie Misao, do której o mało co nie powiedziałam "O cześć Arweno, wyglądasz bosko!".
Następnie minęła mnie Mikejla De'Loorm, która wyglądała trochę jak 'dziewczyna-tarzan' i wróżka. Szczerze, połączenie wyglądało ciekawie, a ona, jako piękna elfka prezentowała się w nim naprawdę dobrze.
W sumie stwierdziłam, że Amina świetnie spisała się ze strojami, Thea z jedzeniem, a Deschen z dekoracją. Caleriana widziałam z daleka zabawiającego innych młodzików. Iriael stał z boku, któż by się tego spodziewał? Davos rozmawiał z Ismaelem, którego też ledwo ledwo poznałam, bo jego kolorowa maska zajmowała całą głowę. Wyróżniał się jedynie muskulaturą i gestykulacją, co nadawało większy sens temu co mówił, ponieważ używał słów większości elfom nieznanych.
Z kolei Ismael nie miał na sobie nic szczególnego oprócz łańcucha choinkowego zaplecionego wokół pasa. Amina dopuściła go do balu?
Przy scenie, na której stała Diana ze swoją trupą, Hedora tańczyła z jakimś elfem, którego pierwszy raz widziałam na oczy, ale plotki krążyły, że przyjechał tu dla niej i jest jej najlepszym przyjacielem, a imię jego Seley'then.
Subskrybuj:
Posty (Atom)